PL EN

ZA KULISAMI BLOG

Miniatura dla studenta | "Baltic. Pies na krze"

Nigdy się nie poddawać, do końca mieć nadzieję
O najnowszym spektaklu „Baltic. Pies na krze”, który powstał w oparciu o prawdziwe wydarzenia, z dyrektorem Teatru Miniatura i reżyserem Romualdem Wiczą-Pokojskim rozmawia Monika Jankowska (V rok polonistyki Uniwersytetu Gdańskiego)

Jakie to uczucie podjąć się przygotowania spektaklu, gdy wiadomo, że jego główny bohater pojawi się na premierze?
Tego, czy Baltic na pewno pojawi się na premierze, jeszcze nie wiemy. Byłoby mi bardzo miło, gdyby tak się stało, choć jednocześnie chcielibyśmy zaoszczędzić mu stresu. Na premierze pojawi się około 300 osób, to bardzo stresująca sytuacja dla psa. A jakie to uczucie? Często życie pisze najciekawsze scenariusze i cieszę się, że mogę tę wyjątkową historię pokazać widzom.

A czy trudno jest stworzyć przedstawienie, w którym głównym bohaterem jest pies?
W tym, że opowiadamy historię o zwierzęciu i że to wokół niego rozgrywa się akcja, nie widzę żadnych trudności. Kłopotem było co innego, a mianowicie ograniczała nas pora zimowa, która jest tłem rozgrywających się wydarzeń. Do dyspozycji mieliśmy tylko biel, błękit i pustkę, którą trzeba w jakiś sposób zagospodarować. Zbudowanie dramaturgii z tych klocków nie było łatwe. Dodatkowym utrudnieniem było to, że pies cały czas płynie na krze.

Dlaczego właśnie pies Baltic? Skąd pomysł na to przedstawienie?
Można powiedzieć, że historia Baltika jest nasza, w tym sensie, że wydarzyła się blisko nas. Tuż obok uratowano psa, który pół Polski płynął na krze, by w końcu zostać uratowanym przez załogę statku badawczego. To piękna opowieść z happy endem, która pokazuje, że nie można się poddawać, że warto mieć nadzieję do samego końca.

Na temat psa głośno było w mediach, powstała o nim nawet książka. Taki rozgłos wokół jego przygody pomógł w przygotowaniu spektaklu czy wręcz przeciwnie – czuł Pan, że nie mógł w pełni rozwinąć skrzydeł jako reżyser?
Nie pierwszy raz tworzę spektakl oparty na prawdziwych wydarzeniach, o odcieniu społecznym. Natomiast po raz pierwszy przygotowuję taką sztukę dla dzieci. Historia Baltika pokazała, że w życiu zdarzają nam się też dobre rzeczy. Już ten argument mnie uskrzydlał, motywował do pracy. O podcinaniu reżyserskich skrzydeł nie było mowy.

Jak w takim razie stworzyć przedstawienie, które oparte jest na prawdziwej historii i to historii tak aktualnej? Taką sztukę chyba tworzy się inaczej niż na przykład kolejną wersję znanej bajki?
Nawet przy opowiadaniu prawdziwych historii korzystamy z naszej wyobraźni, budujemy pewien poziom iluzji. Przecież nie wiemy, co dokładnie stało się tamtego dnia na morzu, niektórych elementów możemy się tylko domyślać. Dlatego „Baltic. Pies na krze” to w pewnym sensie echa rzeczywistości. Posiłkujemy się informacjami zasłyszanymi, relacjami z gazet i telewizji. Pomógł nam też Adam Buczyński – opiekun Baltika.

Jak zostanie przedstawiony główny bohater?
Będzie to lalka, czego nie ukrywamy od samego początku. To nie ma być imitacja psa, pluszak, wypchane zwierzę. Chcemy wzmocnić efekt iluzji tak, żeby widz zapomniał, że widzi lalkę. Moją intencją było to, żeby od razu można było zauważyć, iż mamy do czynienia z pewną figurą animowaną w sposób specyficzny – czasem poruszaną przez trzech, czasem przez czterech aktorów. Na scenie będzie w sumie sześciu aktorów i każdy z nich będzie animował lalkę z osobna.

Jak Pan sądzi, czego dzieci nauczą się po obejrzeniu spektaklu? Czy sztuka w jakiś sposób je wzbogaci?
Chciałbym, aby historia Baltika dała poczucie, że warto walczyć do samego końca, a przede wszystkim – że warto być dobrym człowiekiem, który potrafi zareagować w sytuacji. To dotyczy nie tylko dzieci, ale i dorosłych. Tak konstruujemy repertuar, aby nie był przechowalnią dzieci na czas trwania spektaklu. Pragniemy być miejscem, które pozwoli dzieciom i ich rodzicom, dziadkom, opiekunom spędzić razem czas, a co więcej dać temat do wspólnej rozmowy, dyskusji. Nie chcemy być teatrem prostych odpowiedzi, ale pretekstem do żarliwych dyskusji w rodzinnym gronie na temat tego, jak warto żyć.

×