PL EN

ZA KULISAMI BLOG

Miniatura dla studenta | Wokół "Fahrenheita"

O pasji, Fahrenheicie i doświadczeniach z fizyką i chemią z reżyserem spektaklu "Fahrenheit" Michałem Derlatką rozmawia Julia Ostrowska [gdzieniegdzie włącza się również inspicjent Tomasz Okęcki]

Julia Ostrowska Czy jako uczeń lubiłeś chemię i fizykę?

Michał Derlatka W podstawówce lubiłem chemię, nawet uczestniczyłem w olimpiadzie chemicznej. W liceum uczyła mnie pani, której nazwisko tylko jedną literą różniło się od nazwiska pani z podstawówki, ale już nie lubiłem chemii aż tak bardzo.

J.O.: To była kwestia literki?

M.D.: Tak, chyba chodziło o tę literkę. Z fizyką miałem odwrotnie. W fizykę swojego czasu bardzo się wkręciłem, najbardziej interesowały mnie teorie powstania wszechświata, kosmos.

J.O.: Zapytałam, ponieważ zastanawiam się, czy twoje szkolne doświadczenia miały wpływ na wybór tematu, który wziąłeś na warsztat.

M.D.: Myślę, że nie. Chodziło mi raczej o postać człowieka, któremu życie rzucało kłody pod nogi, a on mimo wszystko szedł po swoje. Chciałem pokazać tę pasję, wierność sobie w dążeniu do celu, niepoddawanie się przeciwnościom losu.

J.O.: Skąd pomysł zaadaptowania książki Anny Czerwińskiej-Rydel "Ciepło-zimno. Zagadka Fahrenheita"?

Tomasz Okęcki: Każdy pomysł jest dobry na sztukę teatralną.

M.D.: O!

J.O.: Ale czyj to był pomysł, twój czy może dyrekcji Miniatury?

M.D.: Wspólnie szukaliśmy tematów gdańskich.

T.O.: A Fahrenheit to bardzo ważny, ale zapomniany gdańszczanin.

M.D.: Książka o Fahrenheicie to część tzw. Trylogii Gdańskiej. Obok wynalazcy termometru rtęciowego opisuje życie depresyjnego Schopenhauera i dość popularnego Jana Heweliusza. My poszliśmy trzecią drogą. Sama historia życia Fahrenheita okazała się na tyle bogata, że nie potrzebowaliśmy dokładać żadnych innych elementów.

J.O.: Co stanowiło największą trudność w przeniesieniu tej opowieści na scenę?

M.D.: Ciężka scenografia.

J.O.: Czyli właściwie nie było żadnych trudności?

M.D.: Praca nad adaptacją biografii jest zawsze sztuką rezygnacji. Musieliśmy z życia, które trwało pięćdziesiąt lat, zrealizować spektakl trwający niespełna półtorej godziny.

J.O.: Komunikat prasowy zapowiada, że "Fahrenheit" będzie „nowatorskim połączeniem teatru i laboratorium badawczego”. Proszę uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić, jakie eksperymenty zobaczymy na scenie?

T.O.: Zapraszamy na premierę i potem na kolejne spektakle. Wtedy się pani wszystkiego dowie.

J.O.: Czyli pełna tajemnica?

M.D.: Tak, czysta chemia.

T.O.: Czysta chemia.

J.O.: Książka, na podstawie której powstał spektakl, polecana jest dla młodzieży od dwunastego do piętnastego roku życia. W jakim przedziale wiekowym znajduje się potencjalny widz "Fahrenheita"?

M.D.: Przedstawienie będzie przeznaczone dla widowni od czwartej klasy szkoły podstawowej. Jednak nie zawiera treści, których nie można by pokazać młodszym dzieciom. Pewnych rzeczy mogą po prostu nie zrozumieć. W naszej inscenizacji, poza drobnym wyjątkiem, nie będzie klasycznych lalek, postacie są tworzone z elementów laboratorium Fahrenheita. Wydaje mi się, że forma przedstawienia będzie interesująca dla każdego.


Julia Ostrowska, absolwentka filologii polskiej (specjalność: wiedza o teatrze), obecnie prowadzi rubrykę Z archiwum w magazynie Teatru Wybrzeże „Wybrzeża” – dodatku do „Dziennika Bałtyckiego”.