PL EN

STREFA ZDARZEŃ

Benefis Ireny Sawickiej

Już w najbliższy piątek, 26 października, o godz. 19.00 odbędzie się benefis wieloletniej aktorki Teatru Miniatura Ireny Sawickiej. Pani Irena przepracowała w Miniaturze ponad 30 lat, zaczynając rolami w spektaklach Natalii Gołębskiej, autorki największych sukcesów teatru. Zapraszamy wszystkich sympatyków talentu pani Ireny do spędzenia tego wieczoru w jej towarzystwie.

 

Wywiad z Ireną Sawicką

Teatr Miniatura ma za sobą szmat imponującej historii z takimi nazwiskami, jak Ali Bunsch, Natalia Gołębska, Piotr Tomaszuk. Pani pracowała w tym teatrze ponad 30 lat i miała szansę obserwować pracę tych ludzi, obserwować, jak teatr się rozwijał i zmieniał. Jak to wyglądało z Pani perspektywy? Który okres był dla pani najciekawszy? Kiedy pracowało się najlepiej?

W trakcie swojej 34-letniej pracy w Teatrze Miniatura miałam przyjemność być świadkiem długiej historii i rozwoju „mojego” Teatru na różnych jego etapach. Dzięki takim twórcom, jak Ali Bunsch, Natalia Gołębska, Michał Zarzecki, Piotr Tomaszuk czy Tadeusz Słobodzianek oraz wielu, wielu artystom nowego pokolenia uczestniczyłam w powstawaniu i narodzinach dzieł doskonałych, a niekiedy nawet arcydzieł. Teatr, do którego trafiłam bezpośrednio po studiach lalkarskich był teatrem, w którym dominowała perfekcja, za którą kryła się ciężka praca i poświęcenie. Cieszę się, że mogłam bezpośrednio poznać twórczość i teatr Natalii Gołębskiej – bez której nie byłoby Miniatury, zarówno tej, którą wymarzył Ali Bunsch, jak i tej, którą ukształtował Michał Zarzecki. Był to dla mnie niewątpliwie fascynujący i bardzo ciekawy okres pracy. Moja młodość artystyczna musiała się zmierzyć z wyzwaniami, które wpisane były w doskonałość teatru Miniatura. Był to okres bogaty w wydarzenia artystyczne, w dojrzewanie twórcze, nie tylko moje, ale właściwie całego zespołu. Dzięki niemu Miniatura stała się zjawiskiem wyjątkowym i docenianym na całym świecie.

Jakie role wspomina pani najlepiej? Ma pani swój ulubiony typ bohaterów?

Jestem przekonana, że każdy aktor pamięta doskonale wszystkie swoje sceniczne przedsięwzięcia, ale szczególnie wspomina te role, które były wyjątkowym doświadczeniem: ze względu na proces twórczy, dzięki któremu powstały, albo ze względu na reakcję, z jaką były przyjęte. Najczęściej grałam postaci dostojne jak Caryca w „Złotych trzewiczkach” wg Gogola, Herodowa w „Szopce krakowskiej” czy Ochmistrzyni w „Świniopasie” Andersena. Jednak moim ulubionym typem bohaterów były postacie negatywne, brzydkie lub „czarujące” – Baby Jagi, Czarownice, Wróżki. Zło i brzydota wymaga wbrew pozorom dużo pracy w przygotowaniu roli. Tworząc złego bohatera, trzeba umieć być charakterystycznym i wywołać silną reakcję.

Z jakimi twórcami, z którymi miała pani okazję pracować, praca była najbardziej satysfakcjonująca?

Podczas aktorskiej pracy w Miniaturze miałam zaszczyt poznać wielu znakomitych twórców – Natalię Gołębską, Jana Wilkowskiego, Adama Kiliana, Joannę Piekarską, Piotra Tomaszuka. Wyjątkowo wspominam pracę z Arkiem Klucznikiem czy Marcinem Ehrlichem przy realizacji „Romea i Julii”, gdzie zagrałam postać Piastunki. Mogłabym wymienić jeszcze wielu reżyserów, scenografów i kompozytorów, którzy pozostawili ślad w moim aktorstwie.

Jakie są dobre i złe strony pracy aktora z pani doświadczenia? Czy zauważyła Pani jakieś zmiany w postrzeganiu zawodu aktora w ciągu tych trzydziestu lat?

W ponad trzydziestoletniej mojej pracy aktorskiej nic się nie zmieniło. Aktorstwo pojmuję tak, jak zawsze. Teatr i scena do dzisiaj są dla mnie nadal „Świątynią Sztuki”. Teatr – jak pisał Stanisławski – trzeba pojmować całym sobą i z całym duchowym entuzjazmem, bowiem w nim skupiają się wszystkie czary i wszystkie dziedziny sztuki. Teatr do dzisiaj traktuję z szacunkiem i pokorą. Dzisiaj pojęcie teatru się zmienia. Często brakuje aktorskiej pokory.

Przez cały okres swojej kariery zawodowej angażowała się pani zawsze w pracę z młodzieżą, prowadząc warsztaty teatralne, tworząc wielokrotnie nagradzane przedstawienia.

Zajęcia warsztatowe dla dzieci i młodzieży prowadzę od wielu lat. Mam wielką satysfakcję, że kilku moich byłych uczniów tworzy nowe młode aktorskie pokolenie i że mój sposób pracy z dziećmi i młodzieżą wzbudza w nich zainteresowanie teatrem. Cieszę się, że chcą ze mną pracować, a ja im mogę przekazać trochę aktorskiej wiedzy.

Co sprawiło, że wybrała pani pracę w tym specyficznym gatunku teatru, jakim jest teatr lalkowy?

Wybierając kierunek studiów byłam przekonana, że tak specyficzny gatunek teatru, jak teatr lalkowy posiada większe możliwości przekazu, jest bardziej plastyczny. Zainteresowała mnie forma, która według mnie łatwiej dociera do widza, szczególnie tego najmłodszego. Dzisiaj, po okresie fascynacji bajkami z „powielacza” zainteresowanie formą i warsztatem teatru lalek wróciło. Bo jak mówiła pani Natalia Gołębska: „Teatr to takie miejsce, które oczarowuje” – i pod tym się podpisuję całym sercem.

Ministatystyka
Okres pracy artystycznej: 34 lata
Ilość zagranych przedstawień: około 7000
Ilość widzów, którzy zobaczyli Irenę Sawicką na scenie: około 1 miliona 700 tysięcy



Galeria
×